Ks. Karol Werner

Proboszcz Parafii Pysznica w latach 1841-1872. Czynnie angażował się w pomoc powstańcom podczas powstania styczniowego w 1963 r.
Pysznica położona w owym czasie w lasach, w czasie rozbiorów-blisko granicy austriacko-rosyjskiej, była terenem gdzie ukrywało się wielu powstańców. Na plebani w Pysznicy znajdowali schronienie ranni, którzy otaczani byli tutaj troską i opieką. Plebania pysznicka była też w czasie powstania punktem przerzutowym broni i żywności dla oddziałów powstańczych, dlatego była nieustannie nękana rewizjami i najazdami austriackiej żandarmerii. Ks. Karol Werner dzielnie stawiał czoło wszelkim przeciwnościom i niestrudzenie niósł pomoc walczącym o wolność Ojczyzny, nie zważając na grożące niebezpieczeństwa. Zmarł nagle 2 lutego 1872 r. i pochowany został na pysznickim cmentarzu.

oprac. Justyna Tofil

Z Kroniki Towarzystwa Regionalnego Ziemi Pysznickiej im. Ks. Prałata Wł. Szubargi:

Proboszcz z charakterem
Ziemia pysznicka kryje jeszcze w sobie wiele tajemnic. Rąbka jednej z nich udało się uchylić dzięki Krystynie Leo - obecnie mieszkance Ciężkowic koło Tarnowa.

Z Pysznicą związana jestem cennymi wspomnieniami rodzinnymi, dotyczącymi powstania w 1863 r. Proboszczem w Pysznicy był w tym czasie ksiądz Karol Werner, brat mojego pradziadka Ludwika Wernera, sędziego w Jaworowie. Moja prababka Anna Werner, żona Ludwika, wraz z córkami: Malwiną, Olgą, Natalią, Sewerą i Marią przebywały nieraz przez dłuższy czas, na plebanii. Z opowiadań babki Malwiny wiem, że plebania w Pysznicy była w czasie powstania punktem przerzutowym broni i żywności. Pełniła też rolę szpitala dla rannych. Ksiądz Karol Werner objął probostwo w Pysznicy w 1841 r., po ks. Janie Tokarskim - honorowym kanoniku kapituły przemyskiej, który zasłynął tym, że w 1822 r. uwłaszczył swoich poddanych (26 lat wcześniej niż zrobił to rząd austriacki). Niewiele zachowało się pamiątek po Karolu Wernerze. Wszystkie księgi parafialne spłonęły wraz z drewnianym kościołem, podczas działań wojennych w 1914 r. Nie ma też śladu po starej plebanii i zabudowaniach dla służby. Nie żyją także osoby, które mogłyby cokolwiek pamiętać.

Ze strzępów posiadanych informacji odtworzyć można bardzo mglisty wizerunek ks. Wernera. Wiadomo, iż miał ogorzałą twarz. Lubił jeździć konno; był porywczy, szybko się denerwował.
Pysznica, miejscowość położona w lasach w czasach rozbiorów - blisko granicy austriacko-rosyjskiej, była terenem, ukrywało się wielu powstańców zarówno listopadowych (1830 r.), jak i styczniowych. W 1863 r. plebania w Pysznicy nieustannie nękana była rewizjami. Austriacy coś podejrzewali. Wysoko na topoli rosnącej tuż przy drodze, czuwał zwykle parobek. Wypatrywał kurzu na drodze, który z reguły zwiastował przyjazd austriackiej żandarmerii.
Z opowiadań swojej babki Malwiny, Krystyna Leo zapamiętała kilka wydarzeń.

Pewnego razu - wspomina - gdy moja prababka Anna dowiedziała się, że do plebanii zbliżają się żandarmi, weszła szybko na strych i zapakowała do obszernego fartucha kilkanaście pistoletów i naboi. Potem spokojnie zeszła do sieni, gdzie stali już Austriacy. Prababka miała jednak w sobie tyle odwagi, godności i spokoju, że nikt nie śmiał zapytać jej co niesie w fartuchu. Z sieni przeszła więc do ogrodu gdzie zostawiła broń.

Innym razem - kontynuuje pani Krystyna - a było to wieczorem i parobek nie siedział już na topoli, w sieni dał się słyszeć znajomy szczęk ostróg. Na plebanii przebywał wtedy cały sztab powstańczego oddziału oraz rodzina ks. Wernera, a więc Anna i Ludwik z córkami i obydwoma synami (Kamilem i Karolem). Zapanowała konsternacja. Zimnej krwi nie stracił tylko ks. Werner. Podszedł do drzwi, otworzył je i bardzo serdecznie zaprosił kilku oficerów do stołu z okazji zaręczyn bratanicy Natali z panem... i tutaj wymienił jakieś fikcyjne nazwisko. Żołnierzom natomiast kazał wytoczyć beczkę piwa!

Na plebanii, wspomina Krystyna Leo, znajdowali schronienie również ranni powstańcy. Jednego rannego tak posiekanego szablami, iż nie mógł leżeć, podtrzymywano na pasach zanurzonego w wannie w oliwie. Innym razem, w czasie jednej z rewizji, na plebanii na łóżku leżał ranny, bardzo młody powstaniec. Prababka pani Anny nałożyła mu na głowę czepek nocny jednej ze swoich córek, a wchodzącemu żandarmowi wyjaśniła, że to córka Sewera leży chora!!!

Ksiądz Karol Werner zmarł nagle 2.02.1872r. w święto Matki Boskiej Gromnicznej. Pochowany został na cmentarzu w Pysznicy.

Dzięki staraniom byłego proboszcza Pysznicy Władysława Szubargi i byłego posła Kazimierza Rostka oraz ofiarności mieszkańców ziemi pysznickiej wzniesiono wspaniały pomnik na grobie odważnego proboszcza.
Księdza Karola Wernera zastąpił na probostwie w Pysznicy, w 1872 r; Ksiądz Tomasz Grodecki - profesor biblista. Po nim w 1896 roku, nastał ksiądz Ignacy Pyzik. 19 października 1942 roku, po jego nagłej śmierci, probostwo powierzono księdzu Władysławowi Szubardze (aktywnie walczącemu z hitlerowskim okupantem). Od 1991 roku proboszczem jest ksiądz Jan Kłak.