Ks. Michał Potaczało (1912 - 1975)

Apostoł dobroci
Wspomnienie o księdzu Michale Potaczało

Wszyscy którzy znali księdza Michała Potaczało wyrażają się o Nim z wielkim uznaniem, zgodnie twierdzą, że był to wspaniały człowiek, oddany kapłan i wielki patriota. Był czas, że ksiądz M. Potaczało pracował w parafii Pysznica, a potem został przeniesiony do pobliskiego Rozwadowa, więc starsi mieszkańcy Pysznicy i pobliskich miejscowości pamiętają osobę księdza Michała Potaczało. Natomiast warto, aby i młodsi mieszkańcy naszej gminy wiedzieli o człowieku, który kiedyś związany był z naszą , "Małą Ojczyzną", a po którym zostało wiele wspomnień i pamięć, szczególnie żywa wśród mieszkańców ostatniej parafii Chrzanów-Rospontowa. Z opinii ludzi, którzy znali go bardzo dobrze i tych, którzy mieli z nim przypadkowy kontakt, wynika, że był to człowiek o którym nie można zapomnieć.

Ksiądz Michał Potaczało urodził się 8 sierpnia 1912 roku w Hucisku koło Leżajska w bardzo pobożnej rodzinie. W 1919 r. rozpoczął naukę w miejscowej szkole powszechnej. Był bardzo zdolnym i pilnym uczniem, więc kierownik szkoły nakłonił ojca, aby kształcił syna dalej, mimo że sytuacja w rodzinie była trudna, bo było tam dziewięcioro dzieci. Od 1926 r. uczył się w Państwowym Gimnazjum w Leżajsku. Mieszkał na stancji u starszej pani. Rodzice nie wiele mogli wspomóc go finansowo, utrzymywał się z korepetycji, których udzielał. Trochę pomagali mu też rodzice chrzestni. Ucząc się i mieszkając w Leżajsku, bardzo wiele czasu spędzał w bazylice na modlitwie przed Cudownym Obrazem Matki Boskiej Pocieszenia. Już jako gimnazjalista myślał o pozostaniu zakonnikiem, zamierzał nawet po skończeniu szkoły wstąpić do Zakonu Ojców Bernardynów, który istniał przy Bazylice leżajskiej. Zamiar ten zmienił i po zdaniu matury w 1932 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Przemyślu. Święcenia kapłańskie przyjął 26 września 1937r.

Zaraz po święceniach został skierowany do pracy w Pysznicy jako wikariusz. W Pysznicy opiekował się organizacjami młodzieżowymi. Jego zasługą było powstanie tutaj kółka rolniczego, sklepu i pierwszego przedszkola.

W 1938 r. został przeniesiony do Rozwadowa gdzie otrzymał posadę katechety. Dbał bardzo o poziom umysłowy i życie religijne młodej społeczności rozwadowskiej. Wśród dorosłych toczył walkę z pijaństwem, organizował spółdzielczość. Od wybuchu wojny, jesienią 1939 r. pomagał mieszkańcom Rozwadowa i jego okolic przetrwać ciężkie chwile, opiekował się rannymi i uchodzcami. Brał czynny udział w konspiracji, narażając swoje życie. Najpierw działał w Narodowej Organizacji Wojskowej (razem z księżną Anną Lubomirską), a potem w Armii Krajowej. We wszystkich swoich działaniach miał ksiądz M. Potaczało wielkie wsparcie ze strony księcia Jerzego Lubomirskiego z Charzewic, z którym był bardzo zaprzyjaźniony. W czasie swej działalności konspiracyjnej zetknął się ksiądz M. Potaczało ze znanym rozwadowskim lekarzem Eugeniuszem Łazawskim. Lekarz ten mieszkający obecnie w USA, podczas niedawnego pobytu w St. Woli wspominał osobę księdza. W czasie wojny Rozwadów był ważną placówką gestapo, często odbywały się tu aresztowania i publiczne egzekucje osób działających w konspiracji, dlatego wkrótce ksiądz M. Potaczało musiał się ukrywać. Chodził w cywilnych ubraniach, nie spał już w swoim mieszkaniu, ale na wieży kościoła rozwadowskiego, w maleńkim pokoiku za zegarem.

W 1942 r. musiał opuścić Rozwadów i ukrywał się w lasach, aż do października 1944 r. Od tego czasu pracował jako katecheta w Chmielniku koło Rzeszowa. Gdy dowiedział się że książę J. Lubomirski ma być aresztowany, zjawił się osobiście w Charzewicach i namawiał księcia do wyjazdu razem z rodziną, miał nawet przygotowane dokumenty i miejsce, gdzie mogliby się przenieść. Jednak książę nie chciał opuścić Charzewic. Potem zjawił się jeszcze raz ksiądz M. Potaczało w Charzewicach, było to po aresztowaniu księcia Lubomirskiego. Zabrał do siebie do Chmielnika córkę Lubomirskich Jolantę ( matka dziewczyny - księżna Anna już wtedy nie żyła, a ojciec wkrótce po aresztowaniu został zabity ). Córkę Lubomirskich umieścił u swojej rodziny w Hucisku, a następnie wystarał się o przyjęcie jej do szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Księżniczka Lubomirska traktowała rodzinę Potaczałów jak swoją najbliższą rodzinę i w czasie studiów bardzo często przyjeżdżała do Huciska. Potem po wyjeździe na Maderę, często pisała listy do rodziny Potaczałów, a w każdym liście do księdza Michała było zaproszenie do przyjazdu na Maderę.

W 1945 r. ksiądz Potaczało opuścił Chmielnik, aby zostać kapelanem Sióstr Urszulanek w Rokicinach Podhalańskich. Następnie od 1946 do 1951 roku pracował w Olsztynie jako kapelan w szpitalu i uczył równocześnie w miejscowym gimnazjum religii, języka polskiego, historii i matematyki. W tym czasie ukończył też zaocznie studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim. W 1952 roku wrócił na Podhale do Spytkowic, następnie do Poronina. W 1954 roku objął parafię w Chrzanowie - Rospontowej gdzie pracował z wielkim oddaniem, aż do dnia śmierci - 4 stycznia 1975 roku. Życie księdza Michała Potaczały było pełne miłości do Pana Boga i miłości do ludzi. Zawsze chętnie śpieszył z pomocą innym, obojętnie gdzie się znajdował. Nigdy nikogo nie potępiał, wierzył, że każdy człowiek jest dobry, tylko czasem potrzebuje więcej czasu, aby to dobro w sobie odkryć. Jako osoba duchowna, nie mająca obowiązków rodzinnych, poświęcił się pomocy bliźnim. Był szczególnie oddany ludziom starym, chorym, samotnym. Sam żył skromnie, ale zawsze dzielił się z bliźnimi, czym tylko mógł. Troszczył się bardzo o dobre wychowanie dzieci i młodzieży, organizował u siebie darmowe korepetycje, gdzie nauczyciele bezinteresownie pomagali uczniom. Czasami urządzał dla młodzieży wycieczki. Odzywała się w nim wtedy dusza turysty i wesołego towarzysza. Był człowiekiem wysportowanym, doskonale pływał, jeździł na nartach, uwielbiał piesze wędrówki po górach. Zachwycał się pięknem przyrody, którą często opisywał w swoich poezjach. Lubił śpiewać, znał mnóstwo piosenek. Kazania które głosił trafiały do wszystkich i odnosiły zawsze pozytywny skutek, chociaż mówił je z wielkim spokojem, nigdy nie podnosił głosu. Za swoje posługi kapłańskie nie brał zapłaty, chyba że ktoś bardzo nalegał, wtedy ofiarował wszystko na potrzeby kościoła. Pisał też artykuły do gazet, między innymi do czasopisma "Mówią Wieki".

Wszyscy którzy go znali mówią, że był to skromny człowiek o wyjątkowym charakterze i wielkim sercu. Poniższe słowa, wypowiedziane przez osoby, które znały księdza Michała najlepiej ukarzą, jakim był człowiekiem i księdzem: "Dla niego zawsze najważniejszy był człowiek, w potrzebie podawał rękę każdemu, nikogo nie wyróżniał, choćby ktoś zbłądził, ksiądz wierzył że wróci na drogę do Boga, trzeba mu tylko pomóc, naprowadzić, zaufać. O każdej porze dnia i nocy był do dyspozycji drugiego człowieka. Żył bardzo ubogo i pracowicie, ale w jego domu zawsze był chleb dla głodnego, krzesło przy stole i jego czas na rozmowę, poradę i pocieszenie." "Przez swą wielką ofiarność, otwartość, niesienie pomocy dla potrzebujących zyskał sobie opinię świętości kapłańskiej i taka pamięć o nim trwa nadal u tych, którzy go znali i doświadczyli tej pomocy, którzy tę pamięć przekazują nadal młodszym pokoleniom." "Był to człowiek wyjątkowej dobroci, kapłan nie przeciętny, wyróżniający się wielkim oddaniem kościołowi, wierny narodowi polskiemu." "Nie znał barier religijnych pomiędzy katolikiem, a człowiekiem innego wyznania, każdemu zawsze podał rękę i udzielił wsparcia." "Żył ubogo, ale nigdy nie zazdrościł uczciwym, bogatym i nie drwił z nich." "Nieważne co się mówi, ale jak się mówi. A on mówił całą duszą, sercem i umysłem, dlatego każde spotkanie z nim było pełne głębokich przeżyć." "Kto go znał, wiedział, że wystarczyło mu żelazne łóżko, zniszczona sutanna i kromka chleba. Był człowiekiem modlitwy. Kiedyś wyznał, że nie prosi o nic dla siebie, bo to byłoby "żebraniem." On modlił się stale za innych, za kościół, za ojczyznę. Kto miał szczęście znać go, ten wiedział, że obcuje z nieprzeciętnym Polakiem, niezwykłym patriotą, który na co dzień swoim życiem świadczy o swojej miłości do Boga, do ojczyzny, do ludzi." "Nas młodzież traktował specjalnie, zawsze mieliśmy miejsce na plebani, mogliśmy się tam znaleźć w każdej chwili nie tylko w godzinach wyznaczonych na spotkania. Mogliśmy na plebani mieć zespół muzyczny, miał on czas z chłopcami pograć w piłkę, umacniał nas w swoich zainteresowaniach. U boku księdza Michała wszyscy czuliśmy się jak u boku najlepszego Ojca, czuło się od niego promieniującą dobroć i miłość, spokój i bezpieczeństwo." "Śmierć księdza Michała zaskoczyła całe miasto, odszedł od nas tak jak żył-cicho i skromnie. W sercach parafian, którzy go znali i pamiętają do dziś zostanie na zawsze skromnym, uśmiechniętym i serdecznym nie tylko księdzem, ale i człowiekiem." To tylko cząstka wypowiedzi, ale ile w nich pięknych słów ukazujących postać skromnego i zarazem wielkiego człowieka. Na zakończenie jeszcze fragmenty mowy pożegnalnej, jaką wygłosił jeden z parafian na pożegnanie proboszcza w Chrzanowie-Rospontowej - Ś.p. Księdza Michała Potaczały

"Bóg był dla ciebie wszystkim; lekarzem, wsparciem, natchnieniem, ostoją. Znałeś Pana Boga lepiej od nas tu wszystkich: tym szczęściem poznania i miłowania Pana Boga dzieliłeś się z każdym i wszędzie. Byłeś niewolnikiem nas wszystkich, naszym sługą. Za swoją pracę, wykonywaną dla nas nie chciał brać pieniędzy. (....) W twojej skromności była twoja wielkość. (....) Byłeś gorliwym apostołem wiary. (....) Wszystko coś zrobił, co się udało w życiu, uważałeś za wynik Łaski Bożej. Nikomu nie odmówiłeś pomocy, bo doskonale zdawałeś sobie sprawę z tego, że Bóg darzy cały świat ogromem łask. Wierzyłeś bezgranicznie Bogu, zdałeś swoje życie na opatrzność Bożą. Modlimy się za ciebie, księże Michale, ale prosimy cię również, byś wstawił się u Pana Boga za nami, podobnie jak to czyniłeś dotychczas. Jakoś jesteśmy głęboko przekonani, że będziesz stokrotnie wynagrodzony przez Pana Boga za to coś dla nas przez te 20 lat zrobił."

Należy wspomnieć, że bratanek księdza M . Potaczały, który nosi takie samo imię i nazwisko, urodził się i wychował w Pysznicy również został księdzem, pracował jako misjonarz w Afryce, ale ze względu na stan zdrowia wrócił do kraju.

oprac. Katarzyna Mazur

 

Więcej informacji o Ks. Michale Potaczało

www.spkmp.cba.pl

 

www.potaczalo.cba.pl